Oczywiście w moim wymarzonym ogrodzie są winogrona. Kupiłam już nawet kilka, podobno bardzo odpornych na zimno, odmian i przeżyły w moim ogrodzie swoją pierwszą zimę. Oczywiście nie moje winorośle nie miałyby żadnych szans gdyby nie opieka mojego tatusia. Kilka dni temu, 7 stycznia obchodził swoje 87 imieniny. Tak bardzo żałuję ze nie mogłam wypić z Toba szklanki wina.
Na zdrowie ukochany tatusiu, na zdrowie!
Kiedy zamieszkam w Polsce wino będę wciąż szukała w sklepie, ale uwielbiam patrzeć na słonce przebijające się przez winogronowe liście. Najwspanialsze Amerykańskie winogrona rosną w Oregonie, w miejscu, które daje im to, co jest niezbędne do winogronowego rozwoju: urodzajną ziemię, niezasłonięte chmurami słonce i okazjonalny, ale nie obfity deszcz.
Myślę ze pisząc na temat wina musimy zacząć od terenów dzisiejszego Iranu i Afganistanu gdzie uprawiano winorośl już 5000 lat temu. Dopiero Muzułmanie zabronili uprawy winorośli na tamtych terenach. Później wino było bardzo dobrze znane w Starożytnym Egipcie, po Egipcie Grecja i wiele innych krajów (niektóre z nich zaginęły w naszej pokoleniowej pamięci. Następnie Rzym i Aleksander Wielki (Król Macedoński) a po nim juz tylko kupcy, którzy wprowadzili wino na stoły nas wszystkich, tak zwanego pospólstwa, najpierw w Europie a później na całym świecie.
Oczywiście nie możemy nie wspomnieć mszalnego wina, które towarzyszy nam of wielu stuleci, w końcu sam Pan Jezus zamienił wodę na wino dając nam niejako przyzwolenie na picie tego wspaniałego trunku (przynajmniej ja tak sobie tłumaczę moje do wina przywiązanie).
Wino jest dla mnie symbolem spokoju, piękna, wygody, odpoczynku, czyli wszystkiego, za czym my zabiegani i nigdy niewyspani marzymy. Osobiście najbardziej lubię Shiraz, wino z winorośli zwanych Syrah i uprawianym miedzy innymi w Australii. Jest to wino czerwone i niezbyt słodkie, wspaniale do czerwonego mięsa lub gulaszu. Czasami kupuje Pinot Noir, to sprowadzane z Francji nieczęsto udaje mi się smakować, ostatnio nieomal się poddałam i już niosłam do kasy skromna, 0.75 litra butelczynę za, około $60, ale na szczęście Pinot Noir z mojego ukochanego Oregonu uratowało mnie od szaleństwa, niecałe $20 a tyle przyjemności.
Czasami odwiedzam moja siostrę i po kilkugodzinnym locie ładuje w Portland, oddycham zupełnie inaczej niż w Chicago, głęboko i swobodnie. Wydaje mi się ze cala ziemia wokół mnie oddycha a drzewa pochylają korony pod ciężarem soczystej zieleni.
Zawsze podziwiałam kolory zachodnio – północnego wybrzeża Pacyfiku, są takie bardzo prawdziwe. Prawdziwy brąz, prawdziwy błękit i prawdziwa zieleń, kolory ziemi, nieba i lasów Oregonu.
Na pewno nikt z mieszkańców Oregonu nie dziwi się ze wiele wzgórz stało się miejscem na wspaniale winnice i wino z Oregonu można znaleźć w sklepach całego kraju. Nawet, jeżeli ktoś nie lubi wina, (czego nie mogę sobie zupełnie wyobrazić) to dzień spędzony na zwiedzaniu winnic sprawi, że będziemy mieli głowę lekka jak po dobrym alkoholu i wspaniały humor jak po długim dniu spędzonym w miłym towarzystwie.
Zawsze podziwiałam kolory zachodnio – północnego wybrzeża Pacyfiku, są takie bardzo prawdziwe. Prawdziwy brąz, prawdziwy błękit i prawdziwa zieleń, kolory ziemi, nieba i lasów Oregonu.
Na pewno nikt z mieszkańców Oregonu nie dziwi się ze wiele wzgórz stało się miejscem na wspaniale winnice i wino z Oregonu można znaleźć w sklepach całego kraju. Nawet, jeżeli ktoś nie lubi wina, (czego nie mogę sobie zupełnie wyobrazić) to dzień spędzony na zwiedzaniu winnic sprawi, że będziemy mieli głowę lekka jak po dobrym alkoholu i wspaniały humor jak po długim dniu spędzonym w miłym towarzystwie.
Mój syn, inżynier, mówi, że człowiek to tylko „wytwór energii” [bungle of energy] przez przypadek powstałej we wszechświecie, a różnica pomiędzy ludźmi i reszta świata jest tylko jedna: my wiemy, że jesteśmy tylko zbiorem energii, która kiedyś musi wrócić do źródła, a reszta świata nie jest tego świadoma.
Ja tylko modlę się za mojego syna i o mojego syna, aby kiedyś zobaczył ludzi i świat inaczej. Dla mnie wino to symbol twórczości nie nauki, sztuki nie kunsztu, a przede wszystkim symbol momentu zatrzymanego w czasie.
Kiedy kończę obiad lampką dobrego, czerwonego wina nie martwię się o jutro, nie myślę o wczoraj, ale tak zwyczajnie, tak po prostu smakuję ziemię, słońce i deszcz?


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz