Wczoraj w Stanach obchodziliśmy bardzo popularne święto pod nazwą „Thanksgiving”. Główny bohater to indyk a główne zajęcia to: gotowanie, jedzenie a później zakupy, czyli wszystko to, co większość z nas lubi najbardziej. Nasza rodzina tylko gotuje i je, zakupy zostawiamy na każdy inny dzień roku, ale nie w dzień po „Thanksgiving”.
Amerykanie nadali piątku po „Thanksgiving” nazwę „Black Friday”. Ciekawe są wyjaśnienia tej nazwy. Jedni twierdza ze określenie „Black Friday” [Czarny Piątek] zostało najpierw użyte przez policjantów w Filadelfii, którzy byli przerażenie ilością ludzi i samochodów na ulicach miasta w dzień po „Thanksgiving”, inni tłumaczą powyższą nazwę, jako określenie użyty przez księgowych którzy z ochota zapisywali zyski osiągnięte w tym wyjątkowym dniu w swoich księgach. Oczywiście używali do zapisów czarny tusz.
Dlatego tak bardzo sklepy się prześcigają w pogoni za kupującymi. Dochód w tym dniu jest dla nich najważniejszy.
Od wielu lat rozwija się tutaj import a nie export, oznacza to, że ekonomia Stanów Zjednoczonych opiera się na potrzebach i wydatkach ich mieszkańców, Ponad 80% Amerykanów pracuje w prywatnym sektorze, 99% wśród firm prywatnych to tak zwane „Small Business” [firmy małe], firmy, które zatrudniają poniżej 500 pracowników. Firmy te zatrudniają powyżej 65% wszystkich osób zatrudnionych przez prywatny sektor i oni produkują ponad 50% GPS (po odliczeniu produkcji rolniczej).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz